-Stacja Bełchatów!
Na ten komunikat zrywam się na nogi. Chwytam mój fioletowy plecak i wybiegam z wagonu. Od razu spotykam się z uderzającą falą zimna. Zima! Nie cierpię tej pory roku. I co dalej? Obmyślam plan działania. W końcu decyduję się na telefon do wujka, Andrzeja. Uruchamiam swojego samsunga. Jest godzina 7;32. 21 nieodebranych połączeń, 37 wiadomości. Od rodziców, od siostry i od Niego. Bagatelizuję to i szukam w spisie numeru Andrzeja. Kiedy na niego trafiam naciskam zieloną słuchawkę. Pierwszy sygnał, drugi...
Na ten komunikat zrywam się na nogi. Chwytam mój fioletowy plecak i wybiegam z wagonu. Od razu spotykam się z uderzającą falą zimna. Zima! Nie cierpię tej pory roku. I co dalej? Obmyślam plan działania. W końcu decyduję się na telefon do wujka, Andrzeja. Uruchamiam swojego samsunga. Jest godzina 7;32. 21 nieodebranych połączeń, 37 wiadomości. Od rodziców, od siostry i od Niego. Bagatelizuję to i szukam w spisie numeru Andrzeja. Kiedy na niego trafiam naciskam zieloną słuchawkę. Pierwszy sygnał, drugi...
-Halo?
-Cześć wujku!
-Witaj Antosia.
- Mam do Ciebie sprawę. Tak się złożyło, że przejazdem jestem teraz w Bełchatowie i chciałabym Was odwiedzić, ale zapomniałam adresu. Czy mógłbyś mi go podać? - Nie sądziłam, że potrafię tak dobrze kłamać.
-A gdzie teraz jesteś?
-Na dworcu.
-Przyjadę. -Oznajmia, nie pozwalając mi nawet sprzeciwić się jego decyzji.
-Cześć wujku!
-Witaj Antosia.
- Mam do Ciebie sprawę. Tak się złożyło, że przejazdem jestem teraz w Bełchatowie i chciałabym Was odwiedzić, ale zapomniałam adresu. Czy mógłbyś mi go podać? - Nie sądziłam, że potrafię tak dobrze kłamać.
-A gdzie teraz jesteś?
-Na dworcu.
-Przyjadę. -Oznajmia, nie pozwalając mi nawet sprzeciwić się jego decyzji.
Wychodzę przed budynek dworca i siadam na krawężniku. Spoglądam na moją skaleczoną rękę. Cholera, przydałaby się jakaś apteczka. Wyciągam z plecaka paczkę chusteczek i owijam jedną z nich swoją dłoń.
Nim się spostrzegam obok mnie zatrzymuje się czarne audi.
Nim się spostrzegam obok mnie zatrzymuje się czarne audi.
- A pani do kogo?
Podnoszę wzrok i od razu kąciki moich ust unoszą się ku górze.
- Czekam na mojego łysiejącego, z setką zmarszczek na twarzy, i okularami na nosie, które nosi najzwyczajniej w świecie ze starości, wujka. -Odpowiadam hamując swój śmiech.
- Ja Ci dam!- Andrzej kiwa na mnie swoim wskazującym palcem.
Wysiada z samochodu i podchodzi do mnie.
-Jak ja Cię dawno nie widziałem, wyrosłaś. -mówiąc to przytula się do mnie mocno.
Podnoszę wzrok i od razu kąciki moich ust unoszą się ku górze.
- Czekam na mojego łysiejącego, z setką zmarszczek na twarzy, i okularami na nosie, które nosi najzwyczajniej w świecie ze starości, wujka. -Odpowiadam hamując swój śmiech.
- Ja Ci dam!- Andrzej kiwa na mnie swoim wskazującym palcem.
Wysiada z samochodu i podchodzi do mnie.
-Jak ja Cię dawno nie widziałem, wyrosłaś. -mówiąc to przytula się do mnie mocno.
Andrzej to młodszy brat mojego ojca, ma 39 lat. Jak na to, że jest ode mnie 2 razy starszy to dobrze wygląda jak na swój wiek. To wysportowany , przystojny, zielonooki mężczyzna.
-To Twój bagaż? -pyta, patrząc na mnie podejrzliwie.
-Tak.- Odpowiadam, zgodnie z prawdą.
Andrzej chwyta mój fioletowy plecak i nakazuje mi gestem ręki wsiąść do samochodu. Mój bagaż kładzie na tylnym siedzeniu, a sam zajmuje miejsce kierowcy. Przekręca kluczyk i uruchamia swoje auto. Ja po raz kolejny zatapiam się w swoich myślach. Co teraz? Co powiesz wujkowi? Co z Twoim życiem? Co z Nim?
Z moich przemyśleń wyrywa mnie dzwoniący I phone 6 Andrzeja. Kątem oka spoglądam na wyświetlacz. To ojciec.. Spodziewałam się, że to nastąpi, ale nie, że aż w takim tempie. Wujek spogląda na wyświetlacz. Chwilę zastanawia się nad tym czy powinien odebrać, bo przecież prowadzi samochód, ale ostatecznie przeciągając zieloną słuchawkę odbiera telefon. Nie chcąc być wścibską próbuję uciec myślami od ich rozmowy. Nie wiem ile rozmawiają. Mija 10 minut. 15...
Z moich przemyśleń wyrywa mnie dzwoniący I phone 6 Andrzeja. Kątem oka spoglądam na wyświetlacz. To ojciec.. Spodziewałam się, że to nastąpi, ale nie, że aż w takim tempie. Wujek spogląda na wyświetlacz. Chwilę zastanawia się nad tym czy powinien odebrać, bo przecież prowadzi samochód, ale ostatecznie przeciągając zieloną słuchawkę odbiera telefon. Nie chcąc być wścibską próbuję uciec myślami od ich rozmowy. Nie wiem ile rozmawiają. Mija 10 minut. 15...
-Tośka, do cholery, mogłabyś mi wytłumaczyć o co tu chodzi?!- pyta Andrzej, rzucając swoim telefonem na karoserię audi, a następnie spoglądając to na drogę, to na mnie zbulwersowanymi oczyma.
-Po prostu, potrzebowałam wyrwać się z Krakowa. Mam już chyba 20 lat nie muszę się o wszystko pytać o zgodę rodziców. - jak najbardziej skutecznie próbuję przekonać Andrzeja do swoich racji.
- No tak, ale to nie powód by wychodzić w środku nocy, zostawiając w dodatku taką wiadomość! - jego wściekłość jest wręcz przerażająca.
-Dobra, nie potrzebuję byś mnie umoralniał. Możesz mnie tu wysadzić? Dam sobie radę sama. -staram się zachować kamienną twarz.
-Nie. - chwilę milczy, lecz potem już spokojniejszym tonem dodaje - zabieram Cię do siebie. Powiedziałem Twojemu ojcu, że zostaniesz u mnie do wakacji. Mają przywieść Twoje rzeczy w następny weekend. Mamy z Anią w domu dostateczną ilość pokoi. Zamieszkasz w jednym z nich. W zamian będziesz douczać Pawła z matematyki. W tym roku ma maturę, a Ty będziesz doskonałą korepetytorką. W końcu rok wstecz sama zdawałaś maturę, a najlepiej poszła Ci rozszerzona matematyka. 93% to powód do dumy, Kochana! Czy wszystko zrozumiałaś?
-Tak. -odpowiadam stanowczo.
-Po prostu, potrzebowałam wyrwać się z Krakowa. Mam już chyba 20 lat nie muszę się o wszystko pytać o zgodę rodziców. - jak najbardziej skutecznie próbuję przekonać Andrzeja do swoich racji.
- No tak, ale to nie powód by wychodzić w środku nocy, zostawiając w dodatku taką wiadomość! - jego wściekłość jest wręcz przerażająca.
-Dobra, nie potrzebuję byś mnie umoralniał. Możesz mnie tu wysadzić? Dam sobie radę sama. -staram się zachować kamienną twarz.
-Nie. - chwilę milczy, lecz potem już spokojniejszym tonem dodaje - zabieram Cię do siebie. Powiedziałem Twojemu ojcu, że zostaniesz u mnie do wakacji. Mają przywieść Twoje rzeczy w następny weekend. Mamy z Anią w domu dostateczną ilość pokoi. Zamieszkasz w jednym z nich. W zamian będziesz douczać Pawła z matematyki. W tym roku ma maturę, a Ty będziesz doskonałą korepetytorką. W końcu rok wstecz sama zdawałaś maturę, a najlepiej poszła Ci rozszerzona matematyka. 93% to powód do dumy, Kochana! Czy wszystko zrozumiałaś?
-Tak. -odpowiadam stanowczo.
Resztę podróży odbywamy w całkowitej ciszy. W końcu dojeżdżamy do celu. Andrzej parkuje czarnym audi przed domem.
-Dziękuję..- wypowiadam te słowo tak cicho, że nie wiem czy nie odpowiada dla tego, że nie chce czy po prostu tego nie usłyszał. Chwytam za swój plecak i opuszczam pojazd. Spoglądam na budynek. Piękny, jednorodzinny dom. Na moje matematyczne oko jakieś 200 m2 z hakiem. Po chwili obok mnie zjawia się Andrzej. Wyciąga z kieszeni swoich jeansów klucze i otwiera zamek w drzwiach. Gestem ręki zaprasza mnie do środka. Rozglądam się po wnętrzu. Dom urządzony w nowoczesnym stylu.
-Ale tu piękn...-wyrywa mi się na głos.
-Ciii...Ania z Pawłem jeszcze śpią. -oznajmia mi szeptem Andrzej.
-Chodź za mną. -mówi do mnie wręcz bezdźwięcznie. Zgodnie z poleceniem kieruję się za nim po schodach na pierwsze piętro. Jest tu wiele pomieszczeń. Mężczyzna otwiera mi drzwi do jednego z nich.
-Ciii...Ania z Pawłem jeszcze śpią. -oznajmia mi szeptem Andrzej.
-Chodź za mną. -mówi do mnie wręcz bezdźwięcznie. Zgodnie z poleceniem kieruję się za nim po schodach na pierwsze piętro. Jest tu wiele pomieszczeń. Mężczyzna otwiera mi drzwi do jednego z nich.
-Tu będzie twój pokój. Łazienka pierwsze drzwi po lewej. Czyste ręczniki masz na półce. Zdrzemnij się. Na pewno jesteś zmęczona. Ja wychodzę do pracy. Jeżeli będziesz czegoś potrzebowała, dzwoń, jestem pod telefonem. -oznajmia i opuszcza pokój.
Próbuję zasnąć lecz bezskutecznie. Wyciągam z plecaka swojego samsunga. Uruchamiam go i wchodzę w galerię. Naciskam na pierwsze zdjęcie. Zdjęcie z Nim. Jak mogłam z Nim być. Oszukiwał mnie tyle czasu. Kiedy wychodziłam z domu on w najlepsze zabawiał się z moją siostrą! Moje niebieskie oczy momentalnie zaczynają mocno piec. Mrugam szybko kilka razy, a z moich oczu płyną pierwsze słone krople. Nie wahając się ani chwili dłużej zaczynam kasować wszystkie fotografie na których był On. Wszystkie, które przypominają mi o Jego istnieniu.
Po kolejnej, godzinnej rozterce nad swoim życiem, postanawiam wziąć ciepłą kąpiel. Wyciągam z plecaka czystą bieliznę, ubrania, kosmetyczkę i opuszczam moje tymczasowe lokum. Na palcach, jak najciszej potrafię, próbuję trafić do łazienki.
-Pierwsze drzwi po lewej, pierwsze drzwi po lewej..-przypominam sama sobie, gdzie powinnam szukać prysznica. W końcu odnajduję łazienkę. Kurczę. W tym domu można by się zgubić. Rozbieram się z brudnych ubrań, w ktorych spędziłam dzisiejszą noc. Skaleczoną rękę przemywam pod zimną wodą. Zdecydowanie potrzebny mi jest plaster. Chwytam ręczniki i kładę bliżej wanny. Czytam zapachy wszystkich wystawionych płynów do kąpieli. Ostatecznie decyduję się na wiśniowy. Kiedy do wanny nalała się dostateczna ilość wody, zakręcam kurki. Zanurzam się w wannie. Woda przyjemnie parzy moją skórę. Biorę do dłoni mydło i smaruję nim moje ciało. Kąpiele są takie kojące. Wzrokiem szukam szamponu do włosów. Kiedy ostatecznie go znajduję wyciskam go odrobinę na rękę i myję moje włosy. Spłukuję moje ciało z mydlin. Wychodzę z wanny i odkręcam korek. Włosy zawijam w ręcznik. I kiedy to samo chcę zrobić z moim ciałem, ktoś wchodzi do łazienki.
-Ups, chyba pomyliłem pomieszczenia,ciągle gubię się w tym domu. Sorki. -przeprasza i wychodzi niezidentyfikowany jeszcze przeze mnie osobnik.
Moja twarz od razu staje się buraczkowa. Nie zamknęłaś drzwi, głupia. To nie jego wina. -usprawiedliwiam chłopaka, który przed chwilą znienacka wszedł do łazienki gdzie byłam. Kompletnie naga. Ubieram się w swoje ulubione, jeansowe spodnie i biały sweter. Wyciągam swoją czerwoną szczoteczkę i szoruję nią zęby. Swoje włosy rozczesuje grzebieniem z półki. Mam nadzieje, że właściciel nie będzie miał mi tego za złe.
Kiedy wychodzę z łazienki spotykam na swojej drodze Annę.
-Cześć ciociu, ja.. -próbuję wytłumaczyć swoją obecność w jej domu.
-Wszystko wiem, Andrzej mi wytłumaczył. Witaj, Kochana. -całuję mnie w czoło. -pójdę zrobić nam śniadanie. A i w salonie czeka na Ciebie Paweł. -mówiąc to, odchodzi.
__________________________________________________________________
No i jest 1 rozdzial. Moge Wam tylko zdradzic, ze opowiadanie bedzie mialo wiele wspolnego (wbrew pozorom) z SIATKOWKA :)
A teraz milego czytania.
KOMENTUJCIE = MOTYWUJCIE ! :)
Buziaki, Madelajnn
facebook.com/madelajnn
-Wszystko wiem, Andrzej mi wytłumaczył. Witaj, Kochana. -całuję mnie w czoło. -pójdę zrobić nam śniadanie. A i w salonie czeka na Ciebie Paweł. -mówiąc to, odchodzi.
__________________________________________________________________
No i jest 1 rozdzial. Moge Wam tylko zdradzic, ze opowiadanie bedzie mialo wiele wspolnego (wbrew pozorom) z SIATKOWKA :)
A teraz milego czytania.
KOMENTUJCIE = MOTYWUJCIE ! :)
Buziaki, Madelajnn
facebook.com/madelajnn
Wszystko ladnie, pięknie, ale Bełchatów nie ma kolei ;) nie prowadza do niego zadne tory...a szkoda. :)
OdpowiedzUsuńDworca jako takiego tez nir ma. ;)
Co do rozdzialu to czulam, ze rodzice porusza niebo i ziemie by ja znalezc. Dobrze, ze ma wujka na ktorego moze liczyc.
Buziaki